Autostrada
Eksperci i branża drogowa są zgodni że autostrada z Łodzi do Warszawy nie powstanie do 2012 r. Rząd jednak pozostaje przy swoim.
Po klęsce rozmów z koncesjonariuszami rząd postanowił podzielić 91 km trasy A2 spod Łodzi do Warszawy na pięć mniejszych odcinków. Każdy przetarg będzie obejmował zaprojektowanie i budowę fragmentu trasy. – Podział budowy A2 Łódź – Warszawa na pięć odcinków to szaleństwo – mówi Marek Michałowski, prezes firmy Budimex. – Gdyby były gotowe plany, to można dzielić i szukać mniejszych wykonawców. Ale w systemie „zaprojektuj i zbuduj” to nie ma kompletnie sensu.
- Każdy pomysł ma swoje dobre i złe strony – mówi nieoficjalnie prezes jednej z dużych firm drogowych działających na polskim rynku. – Kontrakty może dostać pięć różnych firm i zapewne rządowi uda się uzyskać niższą cenę. Ale jest też ryzyko, że któryś z odcinków nie zostanie ukończony na czas.
- Podzielenie odcinków pozwoli nam zaprosić do przetargu więcej firm – przekonuje Tomasz Rudnicki, zastępca generalnego dyrektora dróg krajowych i autostrad. – Liczba odcinków uzależniona jest od liczby węzłów, tak by gotowe fragmenty trasy mogły być od razu oddawane do użytku. W osobnym przetargu GDDKiA planuje wybrać firmę zarządzającą budową już na etapie powstawania projektu, która potem ma koordynować prace wszystkich wykonawców.
5 mld zł ma kosztować odcinek autostrady A2 ze Strykowa k. Łodzi do węzła Konotopa k. Warszawy
- Ważne, że decyzje o budowie drogi zapadają szybko – mówi Roman Wieczorek, prezes firmy Skanska. – Niezależnie od tego, w jakim systemie będzie realizowana inwestycja, ważne, by był skuteczny. Pierwsze przetargi na projekt i wybudowanie A2 mają zostać ogłoszone pod koniec marca.
– Problemem będzie źródło finansowania. Niezależnie od tego, w jakim systemie będzie budowana A2, i tak nie powstanie wcześniej niż w drugiej połowie 2013 r. – mówi Jerzy Polaczek, były minister transportu. Odcinek nie był dotąd ujęty w rządowym planie budowy dróg, bo środki nań miał pozyskać koncesjonariusz. Europejski Bank Inwestycyjny obiecał 50 proc. potrzebnej kwoty. – Nie planujemy rezygnacji z innych prac, by pieniądze przesunąć na A2 – mówi Tomasz Rudnicki. - Jest to tak ważna inwestycja, że środki na nią na pewno się znajdą, może uda się np. uzyskać 75 proc. wsparcia z EBI. Wtedy potrzebny będzie już tylko 1 mld zł, co przy planie wartym 121 mld zł nie jest dużą kwotą.
